Trzeci dzień doświadczeń

Trzeci dzień doświadczeń

Tego dnia prawdziwym hitem był glut, czyli ciecz nienewtonowska (płyn nienewtonowski). Wiele osób przechodząc obok naszego stoiska z niedowierzaniem spoglądało do miednicy pełnej białej cieczy, z której co chwila wyciągaliśmy odrobinę płynu i lepiliśmy kulki. To jeszcze nie było takie dziwne, ale rozpływająca się przez palce kulka po zaprzestaniu lepienia już była tajemnicza. Każdy, kto nie wierzył, że nasz glut ma właściwości zarówno cieczy jak i ciała stałego, mógł na własną rękę (a w większości przypadków – na własne ręce) się przekonać. Po krótkim czasie okazało się, że jedna miednica glutu to za mało i dorobiliśmy dwie dodatkowe. Jak widać na zdjęciach, basen z miednicami był oblężony :)

Korzystając z pomocniczego owłosienia (zwanego peruką) i balonu pokazaliśmy, jak zdalnie sterować puszką po coli. Dużo emocji wśród naszych widzów wzbudził proces pocierania balonów o wspomniane owłosienie :)

Pan Korek z balonowym szaszłykiem

Ponownie pokazaliśmy, że fizyka umożliwia nabicie balonów na patyk. I na Slocie znowu można było spotkać dzieciaki niosące balonowe szaszłyki.

Później było trochę gimnastyki dla fizyka. Za pomocą przyciętej czapeczki imprezowej i piłki pokazaliśmy, jak wyłączyć w naszym mózgu trzeci wymiar. Jak się okazuje, utrata poczucia odległości bardzo utrudnia (a w praktycznie uniemożliwia) złapanie piłki rzuconej prosto w ręce.

Wieczorem,  po uprzednim wysprzątaniu gluta, tradycyjnie już uruchomiliśmy laserowe graffiti.

Komentarze są wyłączone.